BKB......

 

 
 

facebook

strona główna
o nas
galerie
artykuły

BKB poleca

forum
download
kontakt
księga gości

 

 

Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl 

 

Mapa burzowa Polski 

Mapa burzowa

 

Zakończenie sezonu bunkrowego 2012

22.09.2012r.                     
Dodał: Nastula

Jako że rozpoczęcie sezonu bunkrowego 2012 było dość imponujące, zakończenie też musiało być mocne.  Wybór padł na zachodniopomorskie rejony naszego kraju. Odwiedzone kilka lat wcześniej okolice Szczecina pozostawiły pewien niedosyt związany z ominięciem pewnych bardzo atrakcyjnych miejsc i obiektów.
Organizacji logistycznej podjął się ponownie nasz kolega Fotograf, który już wcześniej wykazał się dużym zaangażowaniem w tym temacie podczas wypadu na Mazury. Dzięki jego precyzyjnemu dograniu bez mała co do minuty harmonogramu zwiedzania udało nam się wykonać cały założony plan zwiedzania w ustalonym czasie.  Natomiast dzięki uprzejmości firmy Chabin mogliśmy skorzystać z możliwości transportu busem co ułatwiło nam wyjazd logistycznie i ekonomicznie.
Wyjazd przypadł na noc z czwartku na piątek, Brendo odebrał nas z wszystkich umówionych miejsc podjęcia i ruszyliśmy w trasę. Michał przejął na siebie cały ciężar trasy i kiedy wszyscy smacznie drzemali przewiózł nas nocą w okolice malowniczego województwa Zachodniopomorskiego.        

Pierwszym miejscem zwiedzania była tajna baza wojskowa OBIEKT 3001 w Podborsku.


Związana z magazynowaniem amunicji specjalnej przez wojska radzieckie stacjonujące na naszym terenie. Można było porównać obiekt z podobnym w okolicy Bornego Sulinowa który już w większość został zrównany z ziemią a wcześniej rozkradzionym do ostatniej metalowej śrubki. Dzięki uprzejmości zarządu ZK który aktualnie jest administratorem tego terenu mogliśmy wszystko sobie zwiedzić, powąchać i dotknąć a było co bo baza jest w takim stanie jak pozostawiła ją armia czerwona.


Administrują tym terenem od 2005 roku i w sposób imponujący utrzymują stan oryginalny obiektu. Przemiły człowiek oddelegowany do oprowadzenia nas po tym terenie odpowiadał w sposób wyczerpujący na większość  zadany przez nas pytań niczym wyspecjalizowany przewodnik.

Z Podborska skierowaliśmy się do Bornego Sulinowa, po drodze nie mogliśmy sobie odmówić odwiedzenia Juchowa w którym dostępny jest okazały pałac w stanie powolnego"rozkładu".


Nawet w niekompletnym budynku widać przepych jaki towarzyszył właścicielom pięknego dworku. W pobliżu próbowaliśmy odwiedzić obiekt sakralny jakim jest kościół neogotycki pw św.Antoniego wybudowany w 1928r. Niestety udało nam się go obejrzeć tylko z zewnątrz choć nawet tak można było podziwiać strojne witraże. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej do Bornego Sulinowa, miasta owianego tajemnicą które od 1993r decyzją Rady Ministrów zostało otwarte dla wszystkich chcących w nim zamieszkać. Wjeżdżając do miasta od razu napotykamy relikty przeszłości, najbardziej widoczne te pozostałe po ostatnich mieszkańcach nieistniejącego miasta a mianowicie armii radzieckiej. Cmentarz wojskowy, na którym znajdują się groby poległych żołnierzy radzieckich a także wiele bezimiennych grobów, pomnik z radzieckim czołgiem czy niewyremontowane budynki z napisami w języku radzieckim lub "wymarłe" bloki przypominające te z Czarnobyla. Dzięki pracom adaptacyjnym starych koszarowców miasto coraz mniej przypomina wojskowy garnizon, prace te zaczynają po trochu odmieniać wizerunek miasta.


Wprawione oko poszukiwacza przygód i pamiątek historii zauważy również pozostałości po pierwszych mieszkańcach tajnego obiektu jakimi byli Niemcy. Nad wejściem do okazałego "Domu oficera" widać płaskorzeźbę z jeźdźcem, który na chorągwi ma znak swastyki skryty za jego głową, w samym budynku można jeszcze natrafić na napisy w języku niemieckim informujące o zejściu do schronu przeciwlotniczego.


Zwiedzanie tego terenu na tyle nas zmęczyła że zapadła decyzja o zjedzeniu obiadku w jednym z fajnie odrestaurowanych budynków z klimatem postradzieckim. Po posiłku udaliśmy się do Drawska Pomorskiego celem krótkiego zwiedzania samego miasta i zrobienia sobie sesji fotograficznej na czołgach. Chyba największym zabytkiem miasta jest zabytkowy obiekt sakralny - późnogotycki kościół p.w. Zmartwychwstania Pańskiego, wybudowany na przełomie XIV/XV w. Podobno pomimo wielu zniszczeń miasta udało mu się przetrwać do naszych czasów w niezmienionej formie. Ciekawostką są portale boczne: północny i południowy, które zdobią tzw. bestiariusze, czyli płaskorzeźby wypalone w cegle z przedstawieniami florystycznymi, postaciami na pół ludzkimi i mitycznymi.


Z Drawska udaliśmy się w miejsce zakwaterowania jakim było schronisko w miejscowości Złocieniec . Z racji długości pierwszego dnia i dużej liczby atrakcji integracja była dość skąpa bo cała załoga uskarżała się na zmęczeni materiału. Tak zakończył się dzień pierwszy.

Dzień drugi

Miły poranek aczkolwiek dość wczesny, musieliśmy zdążyć na umówioną wycieczkę do Szczecina gdzie mieliśmy zwiedzać schrony poniemieckie pod dworcem Głównym PKP z których jeden został po wojnie zaadaptowany na schron przeciwatomowy będący rzadkością udostępnioną zwiedzającym.


Ponownie z zegarmistrzowską precyzją Fotografa dotarliśmy na miejsce gdzie już nas oczekiwano, szybka przymiarka wymaganych na trasie kasków ochronnych i ruszamy zwiedzać. Na początek kilka słów o samym obiekcie ,
Schron został wybudowany przez Niemców koło 1941 roku. Do budowy prawdopodobnie zaadoptowano stary tunel - pozostałości po forcie Leopolda. Szacowano że w tym czasie mógł mieścić do 5 tys. ludzi. Zbudowano go ze zbrojonego betonu. Wchodził w skład wielu schronów jakie mieściły się i nadal się znajdują na terenie miasta a zbudowane były na potrzeby "Twierdzy Szczecin".


Po wojnie został przejęty przez wojsko polskie. W niedługim czasie zaadoptowano go na schron przeciwatomowy i to właśnie on poszedł na pierwszy ogień wraz z wystawami zorganizowanymi na jego terenie. Wewnątrz obiektu można zobaczyć jak ewoluowała obrona cywilna kraju wraz z zapotrzebowaniem odpowiednim do zagrożeń, widać sposoby ochrony przed skażeniami formy radzenia sobie z rozpoznawaniem zagrożeń oraz próby niwelowania go gdy już powstanie. Zapoznać się można ze strukturami organizacji takiego schronu, zarządu i zaplecza medyczno -  sanitarnego. Na uwagę zasługuje wystawa poświęcona Polskim Legionistom z 4 pułku piechoty a mianowicie jednemu z nich którego wnukiem był nasz przewodnik. Po zwiedzeniu części przeciw atomowej udaliśmy się do drugiej  opisującej stan z okresu II wojny światowej. Aranżacja świateł i dźwięku przybliża nam ten okres jak również sposób oznaczeń i organizacji schronu.  W obu częściach z racji ciągłego zarządu PKP nadal można spotkać działającą sieć wentylacyjną i wodociągową  umożliwiająca działanie tych schronów w warunkach do jakich zostały zbudowane.
Z racji przebywania w bardzo atrakcyjnym turystycznie mieście jakim jest Szczecin i posiadania czasu przed następnym punktem programu udaliśmy się zapoznać choć z częścią zabytków tego miasta. Nie można było ominąć tarasu widokowego na wieży która jest elementem Bazyliki Archikatedralnej p.w. św. Jakuba Apostoła na który można się dostać.nowoczesną windą, co jest dość rzadko spotykane w tego rodzaju obiektach sakralnych. Po zwiedzeniu samej Katedry która jest w trakcie remontu udaliśmy się na Wały Chrobrego znajdujące się przy nabrzeżu odry w skład których wchodzą piękne tarasy. Ciekawostką jest to, że Wały Chrobrego jako jedne z nielicznych obiektów nie zostały zniszczone podczas bombardowań Szczecina, które w około 70% zniszczyły tak rozległe miasto. Na okolicznych obiektach do tej pory widać ślady walk i ostrzeliwania się z różnego rodzaju broni.
Po obcowaniu z zabytkami miasta udaliśmy się bardziej na północ celem spotkania się z naszą Koleżanką Magdą ze Stowarzyszenia Skarb opiekującym się starą fabryką w Policach Hydrierwerke Politz AG. Magda pomimo choroby, która aktualnie ją dopadła oprowadziła nas po swoim terenie, przybliżyła nam obiekty i ich przeznaczenie w dawnym zakładzie.


Aktualny stan zniszczenia fabryki nie oddaje ogromu tych zakładów chemicznych służących miedzy innymi do pozyskiwania benzyny z węgla, Magda pomogła nam sobie to wyobrazić przytaczając wiele danych dotyczących samego powstawania fabryki,  procesu produkcji  oraz liczby osób wykorzystywanych do tych przedsięwzięć często nie z własnej woli tylko przymuszanych prze okupanta. W siedzibach Stowarzyszenia Skarb można zobaczyć wkład pracy kilkunastu osób, które od podstaw stworzyły ciekawe multimedialne muzea poświęcone historii fabryki i więźniów obozów wykorzystywanych w tej fabryce.


Zwiedzanie było tak intersujące że nie zauważyliśmy jak zaskoczył nas zmrok i późna godzina. Udało nam się też spotkać z naszym nowym kolegą z BKB "Machiną" . Po zakończeniu zwiedzania  pożegnaliśmy się  z nadzieją że nie jest to nasza ostatnia wizyta w Policach i spotkamy się również na naszym terenie gdzie będziemy mogli odwdzięczyć się gościną. Powrót do miejsca zakwaterowania przebiegł nadzwyczaj szybko i miło przy dzwiękach muzyki i pieśni które same pchały się na nasze usta.  Zarażeni fajną atmosferą podczas przejazdu spotkaliśmy się w schronisku na mała integrację która dla niektórych skończyła się bardzo późno. Tak zakończył się dzień drugi.

Dzień trzeci ostatni

Na ostatni dzień zostawiliśmy sobie obiekt który też już wcześniej widziała część ekipy, mianowicie chodzi o Radiowego Centrum Nadawczego o kryptonimie ,,Kotwica''. Ulokowano go w niewielkiej miejscowości Krąpiewo 25 km pod Bydgoszczą.


Tutaj powinienem zakończyć ten artykuł relacjonujący nasz wyjazd. Jak się okazało aktualny właściciel obiektu skasował nas za wejście do obiektu który niestety został już jedynie budowlą podziemną składającą się z samego betonu. Wszystko co się znajdowało w środku zostało pocięte i jak już nie sprzedane na złom to przygotowane do wywozu. Część z nas miała to szczęście że widział ten obiekt w całej swojej okazałości dwa lata temu i tym bardziej ubolewaliśmy nad tym że pod jak to opisał pan portier pozorem remontu i adaptacji obiektu wycina się wszystko i sprzedaje na złom. Ktoś powie a czemu nie przecież to prywatna własność. no tak ale nigdzie w necie nie ma informacji że obiekt jest ogołocony z tego co przybliżało jego przeznaczenie na folderach rozdawanych przed wejściem i zdjęciach w intrenecie widnieje wizerunek wnętrz takie jakie zastaliśmy dwa lata temu. W związku z powyższym nie polecamy zwiedzać  tego obiektu nawet powinniśmy zbojkotować go nie wspominając o nim ale robimy to aby opisać jak można kogoś naciąć na kasę nie oferując tego co się reklamuje .

Zniesmaczeni a zarazem zdenerwowani udaliśmy się w kierunku Łodzi jedyną osłodą pobytu w okolicy Bydgoszczy była zacna karkóweczka na trasie wylotowej na Toruń. Smak i porcje serwowane po przystępnych cenach były na tyle atrakcyjne że ściągnęły podczas naszej obecności nawet "Państwa Młodych" w ślubnych strojach chyba prosto z poprawin w celu skosztowania tych specjałów. Z pełnymi brzuszkami i uśmiechem na twarzach ruszyliśmy dalej w kierunku naszego miasta wspominając sobie przebyte atrakcje podczas naszego wyjazdu.

galeria w przygotowaniu>

 
BKB rozpoczyna nowy sezon bunkrowy 2012
04.05.2012r.                     
Dodał: Nastula, Brendi

Jeszcze zimą zapadła decyzja o tym, że rozpoczęcie sezonu robimy gdzieś dalej od centrum naszego kraju. Padła propozycja Mazur w związku z tym, że część członków BKB jeszcze tam nie była. Po dogadaniu terminu i składu wyprawy, korzystając z uprzejmości kolegi Solo przystąpiliśmy do planowania całego wyjazdu, a było co planować, chcieliśmy zwiedzić jak najwięcej w dostępnym czasie. Na bazę wypadową wybraliśmy Węgorzewo skąd było wszędzie blisko.


W nocy z czwartku na piątek spotkaliśmy sie wszyscy na rogatkach miasta i ruszyliśmy w trasę.


Pokaż Mazury na większej mapie 


Po męczącej nocnej podróży ( tylko dla kierowców) :) dojechaliśmy na teren lotniska Wilamowo należące do Aeroklubu Krainy Jezior. Dzięki uprzejmości przesympatycznej Pani z "obsługi naziemnej" udało nam się zwiedzić wszystko co było na terenie lotniska. Prywatna kolekcja militariów oraz hangar, w którym oprócz robiącej wrażenie kolekcji Antonowów, stacjonował też sprzęt Straży Granicznej. Ten ostatni mogliśmy tylko podziwiać z daleka w przeciwieństwie do Antków, które można było dotknąć i powąchać. Atrakcją był Antek-salonka należący do samego gen. Jaruzelskiego, fajna maszyna, posiadała nawet WC, można było zasiąść za sterami lub w fotelu prominentnych pasażerów.


Po zwiedzaniu lotniska udaliśmy się do Wilczego Szańca. Po małym śniadanku na łonie natury przystąpiliśmy do zwiedzania Kwatery Głównej Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych (niem. Oberkommando der Wehrmacht,  OKW) w lesie Gierłowskim. Dla kogoś, kto był tam pierwszy raz naprawdę było co oglądać, ogrom obiektów, a raczej to, co po nich pozostało, robiło duże wrażenie. Udało nam się "obskoczyć" teren przed zjazdem licznych turystów, co zapewniło nam komfort zaglądania w różne zakamarki, te dostępne dla wszystkich i te, na co dzień zabezpieczone przed wejściem.


Po opuszczeniu Wilczego Szańca, następnym punktem wycieczki była kwatera, Lamersa umiejscowiona w środku lasu z dala od utwardzonych dróg. Tutaj przydały się nasze autka z nieco wyższym zawieszeniem, które bez większego problemu dowiozły nas na miejsce. W przeciwnym razie czekał by nas niezły spacerek po zabłoconych bezdrożach.


Obiekt zaliczony - zapadła decyzja o kierowaniu się do miejsca zakwaterowania. Po drodze zwiedziliśmy (niestety tylko z zewnątrz) pałac, który był siedzibą Ribbentropa oraz przyległy do niego zdobny zabytkowy folwark.

Jeszcze krótki postój na moście dzielącym dwa jeziora w celu małej sesji zdjęciowej i dojechaliśmy do Węgorzewa. Ładne spokojne miasto, jeszcze uśpione przed sezonem żeglarskim przywitało nas słoneczkiem i wysoką temperaturą. Po krótkim zwiedzaniu miasta udaliśmy się na zasłużony odpoczynek w sympatycznym schronisku, gdzie przy wspólnej kolacji podsumowaliśmy dzień pierwszy i zaplanowaliśmy co nam jeszcze pozostało do zwiedzania.


Po krótkiej nocy nastał dzień drugi.


Słoneczko od samego rana zachęcało nas do aktywności. Na pierwszy ogień poszła odległa o kilka kilometrów kwatera Robinson. Ciekawostką jest to, że brakowało nam tylko dwa kilometry by przekroczyć granicę z Rosją.  Zwiedziliśmy doświadczalną bazę w której testowano Wunderwafe. Pozostałości hamowni silników oraz całe zaplecze dla załogi, schrony dowodzenia, schrony dla obsługi oraz rozsiane po lesie schrony LSR w których widać było jeszcze oznaki minionej zimy (lód i śnieg). Opuściliśmy okolice miejscowości Gołdap i udaliśmy się na teren Leśniewa celem zwiedzenia śluz Kanału Mazurskiego. Obiekty są naprawdę okazałe, nawet niedokończone robią wrażenie. Oczywiście nie obeszło się bez wtykania nosa w różne zakamarki w celu zaspokojenia naszej ciekawości.


Leśniewo pozostawiliśmy w tyle i udaliśmy się w kierunku miejscowości Mamerki do Kwatery Głównej Niemieckich Wojsk Lądowych (niem.Oberkommando des Heeres OKH). Po przybyciu na miejsce zwiedzanie nie miało końca, z każdym metrem lasu odkrywaliśmy nowe ciekawe miejsca. Bloki betonowe oraz wieża widokowa zostały zdobyte, obejrzane i uwiecznione na foto dla potomnych. Jak na każdym naszym wypadzie nie mogło zabraknąć ogniska. Na brzegu jeziora Mamry odbyła się tradycyjna ceremonia grzania kiełbasek ( jakkolwiek by to nie zabrzmiało). Troszkę ze względu na zbliżający się nieubłaganie wieczór oraz leki deszczyk przenieśliśmy posiadówkę (inaczej bibę) do miejsca zakwaterowania. Dzień skończył się dla co poniektórych o 2: 00 w nocy.


Nastał dzień trzeci.


Zwinęliśmy obóz w przemiłej kwaterce i zwiedziliśmy obiekty przyległe do Jednostki Wojskowej 11 Mazurskiego Pułku Artylerii w Węgorzewie. Kilka obiektów i pamiątkowe zdjęcie przy pomniku z armatami, następnie skierowaliśmy naszą wyprawę do kwatery Himmlera w Pozezdrzu. Obiekt zbliżony rozmiarem oraz konstrukcją do tych w Mamerkach, jednak na skutek przeprowadzonej kiedyś próby wysadzenia, nastąpiło rozdzielenie pomieszczeń wewnątrz schronu od grubej masy betonu na zewnątrz, dlatego można było spenetrować niedostępne gdzie indziej przestrzenie i wejść nimi na dach obiektu. Oczywiście kilka pamiątkowych fotek i dalej w drogę.

Pozostały nam jeszcze równie atrakcyjne punkty programu. Pierwszym była Twierdza Boyen, okazała budowla forteczna rozległa na dużym terenie uzmysłowiła nam, że przez dwa poprzednie dni przeszliśmy wiele kilometrów. Nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Mimo wszystko twierdza została zdobyta a przeszliśmy ją najdłuższą dostępną dla turystów trasą.

 

Jednak nie byli byśmy BKB gdyby nasza stopa nie znalazła się w miejscach zarośniętych i niedostępnych. Po twierdzy pozostał  jeszcze most obrotowy napędzany siłą ludzkich mięśni, niestety jeszcze nieczynny przed sezonem lub nie mieliśmy szczęścia  zobaczyć go w akcji.


Jako ciekawostkę pozostawiliśmy sobie na koniec schron w Martianach. Ładnie zachowany żelbetonowy monolit posiadający oryginalne oznaczenia oraz płytę pancerną z datowaniem, który udawał niegdyś stodołę w szczerym polu. Ciekawa niespodzianka dla nacierających wojsk.


I to był już ostatni punkt naszej wyprawy, którą jak zwykle uważamy za udaną. Szkoda, że nie wszyscy którzy chcieli  mogli pojechać, niestety takie jest życie, można mieć tylko nadzieję, że kiedyś to nadrobimy z nawiązką.

galeria>

 

 

Zakończenie sezonu BUNKROWEGO 2011
27.09.2011r. 
Dodał: Lopez

W dniu 16.09.2011r po raz kolejny wyjechaliśmy do Konewki. Zebraliśmy się o godzinie 20:00, koło dwudziestej pierwszej dotarliśmy na miejsce. Przy grillu i przy kiełbasce omówiliśmy plany na następny dzień. Jak na połowę września pogoda wciąż była mocno wakacyjna. :) Wyjazd połączony był z eksploracją niezbadanych dotąd tajemniczych schodów oraz tunelu, który biegnie pod peronem w schronie kolejowym.
Następnego dnia, pobudka zagrała już o 6:30. Zaraz po śniadaniu zabraliśmy się do pracy. Tunel biegnący pod peronem okazał się bardzo wąski i niski - w nim przebiegało prawdopodobnie całe okablowanie schronu kolejowego. Można było to ocenić po wystających ze ścian hakach. Po za tym tunel zupełnie suchy, tylko w jednym miejscu natrafiliśmy na minimalne (kilkucentymetrowe) podtopienie podłogi z resztkami gruzu i papy. Jednemu z uczestników wyprawy udało się dotrzeć do samego końca lewego tunelu powietrznego.
Tunel powietrzny na rysunku oznaczony nr 4 (wąski korytarz instalacyjny) jest bardzo niski i mokry.


Schody w lesie - oczyściliśmy z liści oraz innych śmieci (desek, resztek sprzętów domowego użytku), następnie wiadro za wiadrem wybraliśmy całą wodę by można było posuwać się dalej. Schody przypominały kanał naprawczy dla samochodów.

Po osuszeniu kanału na prawej ścianie i stopniach był jeszcze szalunek.

Po tak pracowitym i pełnym wrażeń dniu, większość z nas rozjechała się do swoich domów.
Szczególne podziękowania należą się właścicielowi trasy turystycznej Bunkier w Konewce p. Juliuszowi Szymańskiemu za cierpliwość i gościnę.
Zachęcamy do czynnego udzielania się w dyskusjach na naszym forum :)

 

BUNKIERBANDA po raz enty w Konewce.
23.08.2011r. 
Dodał: Lopez

W weekend z 6 na 7 sierpnia 2011r. udało nam się wyjechać do Konewki. Chociaż pogoda nie była zbyt obiecująca to możemy śmiało powiedzieć, że dla BUNKIERBANDY ZAWSZE ŚWIECI SŁOŃCE. Wyjazd bardzo owocny w nowe przemyślenia i "odkrycia". Co ważne udało nam się skompletować bardzo dużą liczbę uczestników, jak na okres wakacyjny. Z Łodzi wyruszyliśmy o godzinie 10, aż w 5 samochodów. A na miejscu miały czekać następne osoby.
Podczas podróży nie brakowało atrakcji. Zanim dotarliśmy do Konewki odwiedziliśmy kolegę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dzięki jego gościnności mieliśmy okazje zobaczyć BUNKIER REGELBAU 621,którym opiekuje się stowarzyszenie "Labirynt" . Obejrzeliśmy również jeszcze kilka innych mniejszych obiektów na terenie Tomaszowa.
W Konewce rozpoczęliśmy nasze prace badawcze:
Wykonane przez naszych kolegów urządzenie z kamerą "pozwoliło na zbadanie pewnej studni w lesie. Jest ona zaśmiecona na głębokości ok 18m. Dzięki owemu urządzeniu udało się również zajrzeć w tunel dostarczający powietrze do głównego bunkra kolejowego. Dotarliśmy do samego końca przewodu gdzie spotkała nas przykra niespodzianka - kamera zanurkowała w wodzie. Prawdopodobnie w tunelu technicznym biegnącym pod peronem. Wieczorem cała ekipa zasiadła do stołu i zajadała się kiełbaskami z grilla.
Niebawem kolejne wyprawy..

Konewka

 

 

 
 

 

 

 

 

 


 

 

 

 
   

 
     

 

 

 

 

 

 

 

     

 

 Webdesign by Brendi 
Copyright © 2006
        Kopiowanie materiałów  bez zgody ich autorów zabronione